Analityka, analityka i jeszcze raz analityka. Sukces w sklepie internetowym to liczby!

Sprzedaż w Internecie ma tę niebagatelną przewagę nad sklepami offline, że możemy wyciągnąć praktycznie wszystkie dane o naszych Klientach. Wszelkie dane demograficzne, skąd trafili do sklepu, ile czasu w nim spędzili, co oglądali, co kupili, na którym etapie zamówienia opuścili sklep… dosłownie wszystko.

Bardzo dużym plusem jest to, że jest bardzo dużo danych, które możemy mierzyć i porównywać. Kiedy puszczamy kampanię w jednym z serwisów to możemy odpowiednio oznaczyć linki co pozwoli nam wyciągnąć informacje jaki ruch, a przede wszystkim jaka sprzedaż pochodzi właśnie z tego źródła.

Na liczby w sklepie internetowym trzeba uważać!

Musimy jednak pamiętać o kilku aspektach, które mogą nam zaburzyć wyniki i sprawić, że wyciągniemy błędne wnioski, takich jak np. sezonowość produktów. Jeżeli sprzedajemy bombki lub inne artykuły świąteczne na Facebooku w listopadzie lub na początku grudnia, to będziemy mieli inne wyniki niż prowadząc kampanię np. wiosną. Ta sama kampania, ten sam budżet, ale diametralnie inna sprzedaż.
Operując tylko i wyłącznie na sprzedażowym aspekcie przeprowadzonej kampanii możemy wykluczyć sobie dobre źródło sprzedaży. Załóżmy że prowadząc ową działalność przeprowadzamy w listopadzie kampanię na Facebooku, a w lipcu na Instagramie. Wyniki na Instagramie mamy marne, zatem wniosek nasuwa się sam – Instagram nie sprzedaje.

Tak samo ważna jest np. dostępność produktów czyli magazyn. Pozostając w temacie zakupów przedświątecznych. Jeśli przypomniało nam się 20 grudnia, że np. nie mamy bombek na choinkę i trzeba je szybko nabyć, to patrzymy ile czasu będziemy oczekiwać na zamówienie online. Jeśli czas realizacji zamówienia wynosi 7 dni, to oczywistym jest, że zrezygnujemy.

Wracając do strony sprzedażowej to realizując kampanię w grudniu, nie mając stanów magazynowych również możemy przepalić budżet i powiedzieć – tak Facebook również nie działa.

W czym pomaga Google Analytics w sklepie internetowym?

Dlatego też warto zwracać uwagę na liczby i ich historię. Z darmowych narzędzi do analizy sklepu internetowego warto zacząć od Google Analytics. Zbiera bardzo dużo danych, które pozwoli nam na wnioski i pokierują działaniami na przyszłość. Łatwo wyciągnąć takie informacje jak ruch w sklepie, czas spędzony na stronie czy współczynnik konwersji (tj. jaki procent ruchu zamienił się na sprzedaż).

Wracając do sezonowości, tworząc kampanię z takim samym budżetem rok po roku, tylko np. tym razem trzymając stany magazynowe na koniec listopada czy na początku grudnia (tak tak, sprzedając lampki choinkowe) widzimy różnicę w sprzedaży. Ruch może być podobny, jednak współczynnik konwersji się zmieni.

 
rys. 1. źródła sprzedaży w sklepie internetowym na podstawie google analytics.

Liczby przyjdą nam z pomocą w każdej sytuacji. Na przykład w tej najmniej przyjemnej dla sklepu tj. zwrotów. Niedawno miałem okazję rozmawiać z właścicielem sklepu internetowego bardzo zaniepokojonym, że nie ma dnia by nie otrzymał odstąpienia od umowy i przesyłki zwrotnej. A w zeszłym roku to było nie do pomyślenia. Sprawdzając jednak jego sklep i porównując dane rok do roku można zauważyć, że odnotował wzrost liczby zamówień ze 100 do 1000 w skali miesiąca, więc faktycznie mogą pojawić się zwroty. Klient internetowy jest coraz bardziej świadomy, często zamawia kilka rzeczy i wybiera tylko, te które mu odpowiadają, a resztę zwraca. Dlatego jest to naturalna kolej rzeczy.

Prowadząc działalność ecommerce ważnym jest by wszystkie działania opomiarować tak by nie przepalać budżetów i rozwijać sprzedaż. Audytowanie działań jest wręcz obowiązkiem jeśli chcemy iść do przodu w tej branży. Dzięki Google Analytics możemy często robić sobie takie mini audyty naszego sklepu i podejmować decyzję co dalej.
Zatem liczby, liczby i jeszcze raz liczby!

 

Wybierz audyt sklepu internetowego w Shoplyze i zacznij sprzedawać więcej!